Licznik: (15063)
Dodaj komentarz | Komentarze: (0)
Bieszczadzi król (2010-08-30)

Jadąc na krótki urlop człowiek nie zawsze zdąży zapomnieć o pracy. W moim przypadku wcale nie było inaczej zwłaszcza, że tuż przed wyjazdem dosłałam „polecenie” od szefa. „Pani Agnieszko jak będą jakieś ciekawe quady, samochody terenowe…” I fakt faktem ciekawe pojazdy mijałam na każdym zakręcie, a tych zakrętów w polskich Bieszczadach nie brakuje.

 


Wiec podczas tego mojego jakże krótkiego wypoczynku na bieszczadzkich drogach spotkałam wszystkie możliwe pojazdy. Od jednośladowców ( nie ma tu na myśli rowerów) takich jak Honda glx 1800 – typowo turystyczny (jak dla mnie oczywiście) i Yamaha r6 z 2002 roku (to już raczej ścigacz). Amator tego typu pojazdów podróżował naszym Matrixem i na każdym zakręcie słychać było jak ciężko wzdycha.  Jak się później dowiedziałam marzyło mu się „szorowanie po asfalcie”.

 

 

 

(Dla niewtajemniczonych:  na kolana zakłada się plastikowe ślizgi a podczas zakrętów  tak pochyla się motor by ślizgiem  dotykać jezdni ). Oraz chyba najstarszy ze wszystkich Jawa 550, który bardziej przypomina skuter niż motor,  a do tego dochodziło wrażenie że właściciel gdyby tylko chciał mógłby wziąć go na plecy i zanieść na samą górę. Terenowych aut też nie brakowało,  ale i w centrum miasta spotyka się je niemal na każdym rogu.

 

Na mnie największe wrażenie zrobił pewien Ził 131.  Takiego na pewno nie spotkamy w centrum, wątpię nawet czy przeszedłby przegląd  nie mówiąc już o dopuszczeniu go do ruchu drogowego.  Ale w Bieszczadach wszystko jest możliwe. 


Model ten produkowano  w latach 1956-62 w  ZSRR i był standardowym pojazdem wojsk radzieckich do 1979 roku. No ale Polacy to nie Rosjanie, naszym wojskom Ziły służyły o wiele dłużej.  Właściciel  tego egzemplarza odkupił go od Agencji Mienia Wojskowego w Warszawie i jak widać na załączonych zdjęciach jeszcze jest w użytku.

Prędkości jakie osiąga nie są może imponujące bo to zaledwie 45-55 km na godzinę, ale praca jaką wykonuje nie wymaga zawrotnych osiągów.  Nie straszne mu bieszczadzkie bezdroża oraz nierówne leśnie drogi. Masywne koła przez cały dok owinięte łańcuchami i napęd 6x6 zdaje egzamin nawet w takich warunkach.  Ził oczywiście posiada silnik benzynowy o pojemności 6000 cm3  i tylko 150 KM. Jeśli chodzi o spalanie to po prostu osiąga przerażające wartości bo dochodzi nawet do 100 l na 100 km.

 

Królem bezdroży bieszczadzkich towarzysze  mojej wyprawy w Bieszczady jednogłośnie obwołali Ziła 131.  Właściciela tego wehikułu serdecznie pozdrawiamy.

 

Oceń artykuł:
Musisz być zalogowany aby móc komentować artykuły, dodawać opinie i zbierać punkty.
Jeżeli masz już konto zaloguj się korzystając z formularza w prawym górnym rogu serwisu.
Jeżeli nie masz jeszcze konta załóż je KLIKNIJ TUTAJ